Znieruchomiałem. Nie potrafiłem nic z siebie powiedzieć. Po
prostu nie mogłem. Nic. Patrzyłem na nią, jak na osobę, za którą oddałbym
życie. Teraz była taka piękna. Jak zawsze. Chciałem całować ją dniami i nocami.
Moje marznie się spełniło. Jednak nie uważałem. Po prostu moje usta, nie wiem
jak, znalazły się na jej. Miała takie
smaczne usta. Wiśnia. Zakochałem się w
jej pocałunkach. Była miłością mojego życia. Dziękuje wszystkiemu za to, że ją
odnalazłem, że znalazłem się w środku lasu, że ten hotel szaro-czarny, który
stał na początku lasu, tam był. Dziękuję nawet temu momentowi, w którym ją i
mnie porwano dla jakiś zabójstw. Dziękuje wszystkiemu. Nagle zapaliło mi się w
głowie światło. Przecież tutaj jest
okno. Możemy uciec! Oderwałem usta od najcudowniejszej kobiety na świecie
(wierzcie mi lub nie, bardzo nie chciałem) i szepnąłem
-Spójrz, to okno łatwo otworzyć - uśmiech zagościł na mojej
twarzy. – Może moglibyśmy…
-Tak, zróbmy to.
Wstając, złapałem jej
rękę i ruszyliśmy w stronę okna. Puściłem jej rękę, żeby móc otworzyć okno.
Prosto poszło. Jej mina wyglądała bardzo zabawnie.
-No, to czas się stąd wydostać. Panie przodem – uśmiechnąłem
się. – Jestem z tobą. Zawsze i wszędzie.
Ona tylko się uśmiechnęła i zaczęła schodzić.
Gdy byliśmy na wolności zaczęliśmy iść tak, żeby nikt nas
nie zauważył. Gdy przeszliśmy już poza granicę tego strasznego miejsca
odetchnęliśmy z ulgą. Złączyłem z Seleną ręce i ruszyliśmy w poszukiwaniu
jakiegoś hotelu. Santa Barbara to naprawdę wielkie miasto. Idąc rozmawialiśmy o
wielu sprawach. Szliśmy po mieście, potem po plaży, a innymi czasy po prostu na
chodniku. Była godzina 5 AM, więc nie sądziłem, że może coś być o tej porze. W
końcu była niedziela. Nieliczni ludzie wychodzili po prostu z psem albo biegać. Nie rozłączyliśmy ani na chwilę swoich rąk. Po przejściu około 5 kilometrów (które bardzo
szybko zeszły) natrafiliśmy się na dobry hotel. Wziąłem pokój. Po wejściu do
pokoju Selena poszła do łazienki, twierdząc, że wygląda jak gówno po tym
wszystkim. A ja zaprzeczałem. Położyłem się na łóżku i czekałem na moją
księżniczkę. Nie trwało to długo. Selena położyła się obok mnie i przytuliła
się. Odwzajemniłem to. Krótko po tym zapadliśmy w głęboki sen.
Tego samego dnia, jednak 10 godzin po położeniu się razem,
obudziłem się i zauważyłem, że Seleny nie było obok mnie.
-Selena?
Na całe szczęście ona tylko wyszła z łazienki.
-Może coś zjemy? Jestem strasznie głodna – zapytała.
-Tak, właśnie miałem o to pytać. – powiedziałem – Więc,
wyjdziemy coś zjeść? - zapytałem z
uśmiechem na twarzy. Odwzajemniła uśmiech i krótko po tym jej usta znalazły się
na moich. Po namiętnym całunku stwierdziłem, że naprawdę trzeba coś zjeść.
Ruszyliśmy w stronę restauracji.
-Witam. Czego państwo sobie życzą? – zapytał z mocnym
irlandzkim akcentem wysoki brunet.
-Poproszę Coca-Cola i pizzę. – zażyczyła sobie Selena.
-Ja wezmę… to samo. – powiedziałem.
-Dziękuję. Zaraz państwu przyniosę. – uśmiechnął się kelner.
Dziesięć minut potem kelner był z powrotem, tym razem z
naszym zamówieniem.
- Oto wasze jedzenie. Smacznego – uśmiechnął się i odszedł.
Po kilku minutach ciszy postanowiłem się odezwać.
-To jakie plany na dzisiaj? – zapytałem z łobuzerskim
uśmiechem
Sel tylko się zaśmiała i mnie pocałowała.
-Co tylko chcesz.- odparła
Wracając do hotelu rozmawialiśmy o głupotach. Gdy tylko znaleźliśmy
się w pokoju zacząłem Selenę całować.
Skończyło się to na seksie, a szczegółów nie będę mówić.
Wyczerpany przytuliłem po raz setny dzisiaj Sel i zapadliśmy
w głęboki sen.
Przeliczając, od naszego pierwszego spotkania minęło już 68
dni. Jednak dwa tygodnie później, po tym
małym wybryku w sypialni Selena zaczęła wymiotować. To może oznaczać zbyt
wiele. Mam nadzieje, że to nie jest to,
o czym myślę. Codziennie w nocy budziła się i wymiotowała.
-Zrób to. Sprawdź. – zachęcałem ją, choć sam się bałem –
sprawdź ten test.
-Skarbie, a jeśli? Jeśli jestem w ciąży? Co zrobimy z
dzieckiem? Przecież mamy 19 lat! Zawsze
to się kończy na tym, że facet kobietę zostawia. Nie wiem czy z tobą tak nie
będzie. – powiedziała.
-Nie będzie. Nie zostawię cię.
Selena uśmiechnęła się i poszła do łazienki robić test.
Wróciła cała w płaczu.
-Nie myliłeś się. Jestem w ciąży. To najgorsze, co mnie w
życiu spotkało… dlaczego… -mówiąc płakała.
-Nie zostawię cię. Nigdy.
Obiecuję. Jeśli złamię zasadę, zabiję się.
-Nie mów tak.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Wziąłem ją w ramiona. Poczułem, że płacze. Czy czas, żeby
jej powiedzieć kim tak naprawdę jestem? 9 miesięcy to naprawdę wiele czasu.
Nawet nie wiem czy będę jeszcze żyć. Czy powrócę, czy zostanę.
Nagle zza drzwi było słychać krzyki. Selena popatrzyła się na mnie pytająco. Jej oddech
był przyspieszony. Bała się. Ja też się bałem.
Nasze drzwi powoli się otworzyły. Jedynym ratunkiem było schowanie się
do szafy. Tak zrobiliśmy. Powiedziałem Selenie, żeby była cicho. Posłuchała
mnie. Przez mały otwór w szafie było
widać, że jest tam ktoś, kto trzyma broń. Wyglądał bardzo znajomo.
To on. Alex.
-Co my tu mamy? Właściwie to nic. Gówno tu jest. Może coś w
szafie…- gdy chciał otworzyć szafę, nagle ktoś go zawołał. Stwierdził więc, że
lepiej jest opuścić nasz pokój (na szczęście).Odetchnęliśmy z ulgą. Selena
zaczęła normalnie funkcjonować. Ucieszyłem się.
-Myślę, że musimy stąd uciekać. Santa Barbara jest naprawdę
niebezpiecznym miejscem.- powiedziała.
-Wiem, ale gdziekolwiek byś nie poszła, to i tak jest tam
niebezpiecznie. Pomóż powstrzymać strach.- odparłem –niepotrzebnie się
denerwujesz, kochanie.
-Może masz racje? – stwierdziła.
Przytuliłem ją i dałem jej wielkiego całusa w czoło.
-Zaopiekuję się tobą, chociażbym miał zginąć. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Reszta dnia minęła milcząco. Selena intensywnie nad czymś
myślała. Stwierdziłem, że najlepiej będzie do niej zagadać, ale wciąż nie
wiedziałem co mam powiedzieć.
-Jesteś głodna? – wydusiłem z siebie.
-Nie.
Podszedłem do nie i przytuliłem, jednak odepchnęła mnie. Nie
wiem co się dzieje. Po jej minie można
było wywnioskować, że nie była w nastroju do kochania.
-Selena. Muszę ci coś powiedzieć. To bardzo ważne.
Była obojętna, a ja miałem coś ważnego do powiedzenia. Tylko
od czego zacząć?
-Sel…
-Słucham?- powiedziała obojętnie. Pomyślałem, że nie jest to
najlepszy pomysł. Postanowiłem zapytać o coś innego.
-Jaka była twoja przeszłość? Mogłabyś…
-Myślałam, że wiesz.
-Nie do końca.
-Cóż mogę opowiadać. Gdy byłam mała moi rodzice zmarli.
Potem mój brat zaczął mnie molestować. Nienawidziłam go. Potem nadszedł okres,
w którym wszyscy ze mnie się naśmiewali. Zaczęłam się ciąć. Zakochałam się.
Chłopak mnie pobił. Potem zjawiłeś się ty, a teraz jestem w ciąży. Moje życie
jest takie, takie przepiękne. Tylko jedno mi się podoba. Właśnie, najlepsze w
tym wszystkim byłeś ty. Kocham cię. Najmocniej na świecie.
-Ja ciebie też. - powiedziałem
~~
Hej, to dzisiaj juz dodaję 3 rozdział. Naprawdę pisałabym cały czas, a naukę mam w dupie. Szczerzę mówiąc dla nikogo to nie piszę, ponieważ nikt tego nie czyta, tylko moja kochana Marcelinka.
Btw., jesli czytasz to bardzo dziękuję. <3
Religia Religia Puzelku xD
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo ekscytujący <333
poryczałaś się c'nie
Usuń