10/13/2013

–Kelsey #9

Selena’s POV
Było zimno.  Ukradkiem, zobaczyłam wiele ludzi, którzy spieszyli się do pracy. Byłam słaba. Już żadne słowo nie potrafiłam z siebie wydusić. Myślenie było dla mnie czymś ciężkim. Jednak musiałam iść dalej. Znalazłam jakiś hotel i wzięłam pokój. Ciepła atmosfera uderzyła o moją skórę, jednak zignorowałam ją. Wchodząc do pokoju rozejrzałam się. Byłam już przyzwyczajona do zmieniania co chwilę pokoi. Jednak ten był taki inny, taki dziwny.  Położyłam się na wielkim łóżku i zapadłam w głęboki sen.  W głowie zobaczyłam przepiękny obraz. Nigdy nie podziwiałam moich snów, bo były one bardzo złe, brutalne.  W moim śnie był Justin, trzymający nasze dziecko. Był uśmiechnięty. Ja również.  Nagle ze snu wyrwało mnie skrzypnięcie deski. Miałam przyspieszony oddech. Bałam się.
-K-k-kto tu jest? –zapytałam.
Justin’s POV
Widziałem wszystko. Cały sen. Wiedziałem o czym myśli. Wszystko. Byłem obok niej. Trzymałem ją za rękę. Jednak ona tego nie czuła. Nie czuła niczego. Potrzebowałem jej tak bardzo. Nie mogłem znieść tego jej smutku. Ciągłej rozpaczy za mną. Nie sądziłem, że może usłyszeć moje kroki. Ale jednak? Obudziła się.  Chciałem powiedzieć jej, że to tylko ja. Jej myśli całkowicie mnie zaskoczyły. Skąd ten pomysł?
„Jeśli to ktoś z gangu? Alex? A jeśli to mój brat? Dlaczego wszystko dzieje się tak szybko? Dlaczego tak okrutnie potraktował mnie los? Czy jest tu coś ostrego… Potrzebuję tego, tak bardzo.”  Chciała wstać z łóżka, jednak coś ją zatrzymało. Czy ona mnie zobaczyła? Jednak jej oczy były skierowane na coś innego. Poza mną. Była wystraszona. Rzuciłem oczami na to, co ona patrzyła. W kącie coś się ruszało.

Selena’s POV
Byłam zmieszana. Widziałam, że ten ktoś patrzył swoimi oczami na mnie. Nie potrafiłam opisać swojego strachu. W końcu postanowiłam przełamać to i odezwałam się.
-Kim jesteś?
Z cienia wyszło dziecko. Była naprawdę ładna. Płakała.  Ale, cholera jasna, co robiła w moim pokoju?! Podbiegła do mnie i się przytuliła.
-Pomóż mi, proszę – dzieciak powiedział to z typowym kanadyjskim  akcentem.
-Co ci się stało?- wystraszyłam się wielkiej rany jej na policzku. – Jak się nazywasz? Gdzie są twoi rodzice?
-Zostawili mnie. – powiedziała ze smutkiem.
-Ile ty masz lat?
-Dziesięć. – odpowiedziała.
-I mówisz, że rodzice cię zostawili? W jakim sensie…? – próbowałam wydawać się spokojna, jednak chyba mam do czynienia z moją przeszłością. To znaczy, moi rodzice zmarli. – Jak ci na imię?
-Kelsey – odpowiedziała.
-Piękne imię. Jesteś głodna?
-Tak.
Wzięłam ją za rękę i wyszłyśmy z pokoju. Naprawdę miałam wielkie obawy co do niej. Jeśli rodzice ją zostawili, to co robiła w moim pokoju? Szybko znalazłyśmy się na dole w poszukiwaniu jedzenia. Wzrokiem szukałam osoby, która wydawałaby się na kogoś szukającego dziecka.  Jednak,  nikogo nie zauważyłam. Trudno się mówi. Coś wymyślę.  Znalazłam w końcu jedzenie. Podałam to Kelsey. Widać, że była naprawdę głodna.  Bacznie ją obserwowałam. Miała szare oczy, a włosy koloru blond. Była strasznie chuda, co mi się nie podobało.  Nagle w brzuchu poczułam dziwne uczucie. Bardzo bolało. Zaczęłam krzyczeć. Dziecko, dziecko.
Justin’s POV
Nie wiedziałem, że czas tak szybko mija i już dziecko się urodzi. W końcu zobaczę tą śliczność. Selena krzyczała. Nawet nie wyobrażałem sobie, jak ją to bardzo boli. Podążałem za karetką. Dziewczynka, która znalazła się w jej pokoju również pojechała. Godzinę później zobaczyłem moje dziecko. Było piękne. Do Seleny podeszła lekarka.
-Gratulacje –powiedziała z uśmiechem na twarzy. Selena też się uśmiechnęła. Tego potrzebowałem od tak dawna. Chcąc zobaczyć jej uśmiech. W głowie pojawiły mi się przykre wiadomości „Muszę oddać to dziecko. Justin nawet je nie widzi. I najprawdopodobniej nigdy nie zobaczy.” –Jak pani ją nazwie? – dodała szybko lekarka. Mina Seleny świadczyła o przykrej rzeczy. Bałem się tego usłyszeć z jej ust. Proszę, nie mów tego…
-Oddam je. – powiedziała słowa, które zabolały mnie tak bardzo.  Pani doktor udawała smutną. Selena to zauważyła. Posłała jej dziwne spojrzenie. Podszedłem do łóżka, w którym leżała moja kobieta z naszym dzieckiem. Ucałowałem ją.  Selena poruszyła się tak, jakby coś poczuła. Zrobiła dziwną minę.

-Poczułaś coś? – zapytałem. Nie odzyskałem odpowiedzi. Moje nadzieje wygasły. Jednak miałem pewien pomysł. Nawet dziękuję, że ta dziewczynka się „ukazała”.

1 komentarz: