Selena’s POV
Dwa tygodnie po narodzinach
mojej i Justina córki, Sophie,
lekarze pozwolili mi pójść do domu. Zamówiłam taksówkę. Taksówka pędziła
ulicami Santa Barbara. W końcu znaleźliśmy się niedaleko prawie-domu, na ulicy
Anacapa St. Oglądałam przez okno domy. W nich były szczęśliwe rodziny. Dzieci
bawiły się z psami. Szybko przypomniałam sobie, że nigdy nie będę mieć szczęśliwej rodziny.
Wjechaliśmy na ulicę Cabrillo Blvd. Od razu poczułam ten piękny zapach oceanu. Przypomniałam
sobie dzień, w którym zostałam porwana. Popatrzyłam na Sophie. Tak słodko
spała. W ogóle, inaczej wyobrażałam sobie bycie matką. Myślałam, że dziecko
będzie ciągle płakać. A co widzę? Ani słowa.
W końcu dotarliśmy do hotelu. Wzięłam na ręce moje
nowonarodzone dziecko. Dziwnie to wyglądało, ponieważ niosłam dzieciaka bez
jakiejkolwiek ochrony. Tylko na zwykłych rękach. Po drodze kupiłam zbędne rzeczy dla Sophie.
Zaczynam się do niej powoli przyzwyczajać.
To bardzo źle.
Wchodząc do pokoju poczułam jakiś wiatr. Okno było przecież
cały czas zamknięte. Zaczynam już mieć dość hoteli. Muszę coś wynająć… Ale skąd
wezmę pieniądze? Rozmyślenia nad pieniędzmi skończyły się, gdyż Sophie zaczęła
płakać. Teraz trzeba jej dać jedzenie. Położyłam moje dziecko na łóżku, w
bezpiecznym miejscu, i podeszłam do torby z zakupami. Szukałam jedzenia. Do głowy przyszła mi jedna
myśl. Zewnętrznie walnęłam się w czoło. Przecież niemowlaka karmi się piersią.
Nie wiem skąd, ale przed oczami zobaczyłam uśmiechającego się Justina.
Pojedyncze łzy spłynęły mi po policzkach. Podeszłam do malucha i zaczęłam
karmić. Około 15 minut później Sophie
zasnęła. W środku byłam szczęśliwa, że da mi w końcu spokój (chociaż wcale mnie
nie męczyła). Zamknęłam oczy. Chciałam się zrelaksować, gdy nagle ktoś zapukał
do pokoju. Przeklnęłam w duchu. Ku mojemu zdziwieniu w drzwiach pojawił się mój
były chłopak.
-Co ty tu, do jasnej cholery, robisz?! –starałam się nie
krzyczeć, ponieważ dziecko spało. Nie mogłam uwierzyć, w to, co się stało. Noah popchnął mnie na
ścianę, potem zatrzasnął tak drzwi, że Sophia się obudziła. Zaczęła płakać. On,
jakby tego nie rozumiał, po prostu rozdzierał ze mnie ubrania. Krzyczałam, że
nie chcę. Postanowiłam zrobić coś, czego nigdy bym się nie spodziewała.
Kopnęłam Noaha w jego czuły punkt. Zwijał się z bólu na ziemi. Szybko
otworzyłam drzwi i zawołałam o pomoc. Następnym czynem, jakim zrobiłam, było
pobiegnięcie do m o j e g o dziecka i przytulenie jej. Pomoc nadbiegła bardzo
szybko.
-Słyszeliśmy pani pomoc!- zawołał jeden facet.
-Ten człowiek próbował mnie zgwałcić! – Wskazałam palcem na
Noaha.
-Zadzwońcie na policje! – zaproponował jeden. Rudy, szczupły
chłopak wyciągnął swojego iPhone 5 i zadzwonił.
Dziesięć minut potem policja pojawiła się w moim pokoju.
Trzymając dziecko, odpowiadałam na pytania.
-Czy aresztowany Noah Buchmann usiłował panią molestować? –
zapytał jeden z policjantów. Pokiwałam
głową. Ostatnie pytanie po prostu wywołały u mnie fontannę łez.
-Kim jest ojciec dziecka?
-Justin. Justin Bieber. Nie żyje.
Jajka xD Bądź w szkole błagam bo umrę :CCCC Co do twej książki to za krótki rozdział jak przyjdziesz do szkoły to Cię rozszarpie !!!
OdpowiedzUsuńciekawe
Usuń