10/18/2013

–Odbicie lustra #11

Policjanci wyszli z mojego pokoju. Delikatnie pocałowałam Sophie i nakarmiłam ją. Chwilę później zasnęła. Położyłam ją, a sama wstałam po coś do jedzenia. Wciąż myślałam o tym, co się stało około dwie godziny temu. Jakim cudem Noah mnie znalazł? Przecież Kanada jest daleko stąd! Znajdowałam się w kuchni i przygotowywałam sobie jedzenie. W myślach układałam sobie wiele sytuacji. Jedną z nich był Justin, przytulający mnie w tym momencie. Ja i on, kołyszących się. Cudowne marzenia.
Justin’s POV
Widziałem jej myśli. Oczywiście objąłem ją, lecz ona tego po prostu nie czuła. Nasza córka była przepiękna. Bardzo przypominała mi jej mamę.  Jest mi naprawdę źle z myślą, że nie żyję. Tak bardzo pragnę ją całować, tulić. Cokolwiek. Od kilku godzin męczyła mnie myśl, dlaczego Selena jeszcze nie oddała Sophie do adopcji. Miała takie plany. Jednak cieszyłem się, że tego jeszcze nie zrobiła.
Selena’s POV
Poczułam coś na sobie. Odczuwałam to zawsze, gdy myślałam o takich bliskich sytuacjach z Justinem. Jednak zignorowałam to uczucie i kontynuowałam robienie kolacji. Krótko po tym wyciągnęłam swojego białego MacBooka i włączyłam cicho relaksującą muzykę. Przeglądałam, do niedawna, ulubioną stronę. Coraz bardziej denerwowały mnie nowe obrazki. Dzisiejsza młodzież potrafi być naprawdę okropna. Wyłączyłam tą stronę i odłożyłam z hukiem laptopa. Długo nie wierzyłam w to, co zobaczyłam.  Wszędzie było napisane, że jestem kryminalistką. Były moje zdjęcia, imię i nazwisko. Łzy zaczęły mi spływać po twarzy. Miałam ochotę zniknąć z tego świata. W tym momencie popatrzyłam się na Sophie. Minęły już dwa tygodnie po powrocie z szpitala. Kochałam ją. Potem postanowiłam coś, co nawet zaskoczyło samą mnie. Nie oddam jej. Będę ją wychowywać. Chcę, żeby miała jak najlepsze dzieciństwo. Wiedziałam, że to będzie trudne wyzwanie. Przecież miałam dopiero dziewiętnaście lat… Ale na początek,  żeby zapewnić jej dobre dzieciństwo, muszę wynająć mieszkanie.
Po długim myśleniu, w końcu wzięłam z powrotem na kolana MacBooka i przeglądałam propozycje mieszkań. Było ich naprawdę wiele. Jednak postanowiłam wybrać niewielki domek. Po tym ogłoszeniu sięgnęłam po mój portfel i zajrzałam do niego. Miałam wystarczająco pieniędzy, aby kupić ten domek. Wyciągnęłam swojego iPhone i zadzwoniłam do właściciela. Rozmowa trwała bardzo krótko. Można będzie się do domu wprowadzić dopiero jutro. Westchnęłam i położyłam się spać, ponieważ była już północ.
Rano postanowiłam się spakować. Sophie również wydawała się szczęśliwa. Zamówiłam taksówkę, ale jeszcze wcześniej nakarmiłam Sophie. Zapłaciłam za pokój i wyszłam z hotelu. W końcu będę mieć szansę na nowe, spokojne życie. Taksówka pędziła pod wskazany adres. Jak dotarliśmy na miejsce, taksówkarz pomógł mi wnieść rzeczy. Podziękowałam mu i weszłam do domu.

Dom był niesamowity. Niby niewielki, ale dla mnie i Sophie był spory. Miał basen i niewielki ogródek. Ucieszyłam się z tego  powodu. W domu znajdował się pokój dla Sophie. Był tam kojec i wiele zabawek. Łzy radości pojawiły mi się w oczach.  Włożyłam dziecko do kojca, a ona od razu zasnęła.  Postanowiłam porozglądać się po domu. Był taki uroczy. Zawsze marzyłam o takim domu. Był zwykłym domem kalifornijskim, ale miał coś w sobie. Tę magię. Kuchnia była mała, ale cudowna. Łazienka też miała ten urok. Zakochałam się w tym domku.  Wyobraziłam sobie mnie i Justina obojga w tym domu, szczęśliwych. Uśmiechnęłam się smutno. Tak bardzo mi go brakuje. Szczęście, jakie mi dał był czymś niewiarygodnym.  W końcu dotarłam do mojego pokoju. Było tam duże łóżko, szafa i lustro. I pomyśleć, że zapłaciłam tak mało za ten dom… W pewnej chwili oglądałam siebie w odbiciu lustra, gdy zobaczyłam odbicie Justina za moimi plecami.

4 komentarze: