Obudziłem się na czymś twardym. Usiadłem i
rozejrzałem się. Byłem gdzieś w lesie. Zaraz, czy to oznacza, że jestem żywy?
Tak szybko? Wstałem i ruszyłem w stronę światła.
Przy lesie był mały
hotel. Muszę się gdzieś zatrzymać.
Wszedłem do szaro-czarnego budynku. Przy ladzie stał straszy pan.
- Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?- zapytał znudzony.
- Chciałbym wynająć pokój.
- Jak ma pan na imię?- zapytał.
- Justin Bieber – odpowiedziałem.
- Jeszcze jedno pytanie. Na ile chce pan pokój?
- Może być na dwa tygodnie. – odparłem.
- Dobrze. Oto pana klucz. Pokój znajduje się na drugim piętrze.
Numer 14.
- Dziękuję.
Wszedłem do niedużego pokoju. Ściany były różowe. Pośrodku stało podwójne łóżko. Nie, żebym coś planował…
Łazienka była na ocenę cztery. Myślę, że czas zacząć szukać kogoś do
znajomości.
Na korytarzu, przy ścianie stała piękna dziewczyna o
kasztanowych włosach. Płakała. Pomyślałem, że podejdę do niej i zapytam co się
stało. I tak zrobiłem.
- Czy coś się stało? - zapytałem.
- Nie, nic ważnego. To tylko… Nieważne –odpowiedziała.
Usiadłem koło niej.
- Jak się nazywasz?- zapytałem.
-Selena. Selena Gomez –odpowiedziała na moje pytanie.
-Piękne imię.
-Dziękuję…- powiedziała przez płacz.- A ty?
-Justin Bieber
Nasza rozmowa była raczej dziwna, bo poznawaliśmy się. A ja
nie lubiłem zazwyczaj poznawać nowe osoby. Dowiedziałem się, że ma 19 lat, że jej
przyczyną płaczu był chłopak. Mogłem się
przecież domyśleć. Spojrzałem ja jej
ręce. Były okaleczone. Ciekawy jednak
jestem, co się dokładnie stało. Postanowiłem się dowiedzieć.
Następnego dnia, w 20 października spotkaliśmy się razem.
Poszliśmy do lasu. Było cudownie. Coraz
bardziej czułem, że ją lubię. Ale wciąż mi nie powiedziała co się stało.
Zdobyłem się na odwagę, żeby się zapytać
chociaż to byłaby ostatnia nasza rozmowa.
-Selena… Mogę ci zadać pytanie?
-Tak, pewnie. Pytaj o co chcesz - powiedziała.
-Od dawna zastanawiam się… co ci się stało- wskazałem na
rękę. Przegryzła wargę, a pojedyncza łza spadła jej z oka.
-Wiesz… Rodzice mnie nie chcą. Zostawili mnie. Mój chłopak powiedział,
że jestem najgorsza. Potem moja siostra zmarła. Jestem sama. Ale poznałam
ciebie. Jesteś moim najlepszym przyjacielem. – sapnęła.
-To bardzo dużo… Jest mi przykro –popatrzyłem w jej oczy-
Ale podoba mi się tylko ostatnie zdanie. Ona się tylko uśmiechnęła. Jej uśmiech
był przepiękny. Chciałbym go widzieć codziennie rano i wieczorem.
-Justin… Musisz coś wiedzieć
-gwałtownie otrząsnąłem się z myśli i popatrzyłem na nią pytająco.- Ja…
Wyjeżdżam stąd. Kanada to kraj, gdzie nie jestem bezpieczna. Nie czuję się
bezpiecznie.
-Ale… jak?
-Może byś pojechał ze mną?- zapytała.
-Ja? Przecież...- miałem kończyć, ale mi przerwała.
-Jeśli nie chcesz to nie musisz.
-Dobra, pojadę z tobą, ale pod jednym warunkiem. –ostrzegłem.
- Tak? – zapytała z tym uśmiechem. Dlaczego, gdy ona się
śmieje to ja też? Co ona ze mną robi?
-Dasz się gdzieś zaprosić.
Widać, że
zastanawiała się długo nad tym, ale ostatecznie się zgodziła. Nie chcę, żeby to
się skończyło. Przytuliłem ją po przyjacielsku i szliśmy w stronę hotelu. Naprawdę mam wiele szczęścia, że ją
znalazłem.
Wszystko jest tak, jak powinno być, kochanie x Łatwo i szybko się czyta, co mi się podoba. Nie przejmuj się błędami (jakieś tam są, ale to małe), bo każdy je popełnia :) Nie zniechęcaj się do pisania, bo naprawdę dobrze Ci to wychodzi - i nie mówię to tylko dlatego, że jesteś moją przyjaciółką :p Szkoda, że takie krótkie, ale rozumiem, bo początki zazwyczaj są trudne i jestem pewna, że nie długo się rozkręcisz. Fabuła, choć jeszcze mało mi znana, bo dopiero pierwszy rozdział, bardzo mi się podoba. Nwm jeszcze, co zbyt bardzo pisać, także no do następnego. Życzę weny ;) Kocham Cię, @BigHugWithJuju <3
OdpowiedzUsuńPS. Poszło z anonima, ponieważ nie chciało mi się logować na pocztę XD
Koffam moja nowa lektura <333333333333333333 xD
OdpowiedzUsuńwiesz kto .